Zacznijmy od edukacji

Zacznijmy od edukacji

PDFDrukujEmail

Zacznijmy od edukacji naszych ustawodawców, ?e my kilka lub kilkana?cie tysi?cy geodetów, przedsi?biorców prowadzimy dzia?alno?? gospodarcz? polegaj?c? na wykonywaniu prac geodezyjnych na rzecz prywatnych zleceniodawców i inwestorów a nie dla Aktualizacji Pa?stwowego Zasobu. Owszem w trakcie naszych prac aktualizujemy zasób, ale jest to skutek uboczny naszej pracy jej a nie podstawowy cel. Twórcy PGiK jakby o tym zapomnieli.

My mali przedsi?biorcy, w odró?nieniu od wielkich firm geodezyjno-informatycznych bior?cych milionowe zlecenia z bud?etu, by prze?y? wykonujemy dziesi?tki zlece? wartych po par? tysi?cy z?otych na rzecz prywatnych inwestorów. Jak takiemu zleceniodawcy wyt?umaczy?, ?e na jego koszt musimy poprawia? „zmodernizowan?” ewidencj?, inwentaryzowa? i wnosi? na zasoby budynki s?siadów? Na dodatek, jakby za kar?, nasze opracowania s? weryfikowane przez tygodnie, czasami miesi?ce. W odró?nieniu od zlece? publicznych, które nie podlegaj? weryfikacji a s? w?a?nie wykonywane w celu zak?adania lub modernizacji pa?stwowego zasobu.

Jaka jest wiarygodno?? tych zasobów doskonale wszyscy wiemy co sprzedaj? nam o?rodki. 90 %punktów granicznych z b??dem po?o?enia punktu 0,6 m lub 3,0 m. Mapa zasadnicza, bo o bazach nie ma mowy – dok?adno?? ok 1,0 m. Przecie? to nie s? mapy, to nie s? dane. Co najwy?ej mo?na to nazwa? obrazkiem.

Podstawowy b??d za?o?enia w prawie geodezyjnym:
1/ Zg?aszanie robót
2/ Weryfikacja
3/ Uzupe?nienie pa?stwowego zasobu powinno obowi?zywa? tylko zamówienia publiczne realizowane z publicznych ?rodków.

Kto? wreszcie musi o tym g?o?no powiedzie?. Na pewno nie zrobi tego s?u?ba geodezyjna, której dobrze jest w roli „w?adcy czerwonej piecz?ci”. Nie zrobi? tego korporacje geodezyjno – informatyczne, które ?yj? z ci?g?ych zmian w prawie i maj? zapewnione wielomiesi?czne lub wieloletnie kontrakty od pewnego p?atnika, produkuj?c buble przyjmowane przez zasób bez weryfikacji.
Niestety lobby urz?dniczo – korporacyjne ma wi?ksz? si?? przebicia u ustawodawcy ni? my, rozdrobnieni wykonawcy, chocia? ilo?ciowo jest nas bez porównania wi?cej.

Wida? ch?? dzia?ania nowej ekipy rz?dowej (oby nie pozorowan?), ale s? to nowi ludzie, którzy w dodatku nie maj? rozeznania jak dzia?a ta wymy?lona przez by?ego GGK geodezja. Administracja reprezentowana przez wingików jest co miesi?c w Warszawie, korporacje przez obs?ug? zamówie? publicznych, te? cz?sto bywaj? na salonach. A my wykonawcy bywamy w powiatach i Warszawa w ogóle nie wie o naszym istnieniu. Ludzie nieobecni nie maj? g?osu i wszystkie zmiany w prawie powstaje bez nas.

Tu jest miejsce dzia?ania zwi?zku zawodowego. Ze stowarzyszeniami „w?adza” mo?e rozmawia?, ale (jak to by?o dotychczas) nie musi. A ze zwi?zkiem maj?cym osobowo?? prawn? musz? konsultowa? wszystkie zmiany w prawie. Zwi?zek ma prawo reprezentowania swoich cz?onków przed organami a w razie konfliktu organizowa? akcje protestacyjne.

St?d w?a?nie mój apel do tych wszystkich, którzy jeszcze nie stracili nadziei, którzy jeszcze maj? si?? i ch?? by próbowa? zmieni? rzeczywisto?? prawno – gospodarcz? w której dzia?amy. Aby zapewni? byt naszym rodzinom i pracownikom, zjednoczmy si? w zwi?zku zawodowym, niezale?nie od orientacji politycznej, cz?onkostwa w stowarzyszeniach bran?owych – by wreszcie by? wys?uchany nasz g?os i nasze argumenty. By wreszcie geodezja by?a faktycznie wolnym zawodem.

J.P.